sobota, 3 marca 2018

Pani Krysia

Krysia to uszyła - anielica tilda ręcznie szyta na zamówienie, prezent na urodziny
Tu ładnie widać, że oprawki okularów choć są z przodu czarne, to boki mają czerwone i można podejrzeć kolczyki
A więc tak jak obiecywałam we środę, tak i czynię i pokażę Wam dziś anielicę - panią Krysię. 
Dziś jest jej święto - urodziny, więc ten post niech będzie takim kolejnym prezentem :-)

Krysia to uszyła - anielica tilda w okularach i kolczykach, szary anioł na prezent
Z lotu ptaka można podziwiać gęste i silne włosy pani Krysi :-)

Tak się zastanawiałam nawet ostatnio nad tym jak to jest, że choć wciąż głównie szyję anioły i to na nich się chcę skupiać, to jednak tak mało je pokazuję, a tak dużo znajduję tematów zastępczych? Samą mnie to dziwi, więc mam silne postanowienie poprawy i ochotę w najbliższym czasie zdania relacji z kilku ostatnich realizacji. Oby mi zapału starczyło na więcej niż ten jeden post ;-)

Krysia to uszyła - prezent na 50 urodziny dla niej

Ale wróćmy do naszej jubilatki!
Przez cały czas realizacji nazywałam ją Mamą (zawsze jakoś nazywam anioły podczas szycia - dzięki temu szyje mi się dużo łatwiej i bardziej od serca). Pani Krysia jest Mamą zamawiającej, więc tak było najwygodniej i najprościej. Jednak w jednej chwili zaczęłam ją nazywać inaczej, a było to w momencie gdy podesłałam zdjęcia gotowej anielicy do Agnieszki i w odpowiedzi przeczytałam: "Moja mama, haha czysta Krysia, zakochałam się!" Po tej reakcji (później padło jeszcze więcej słów komplementujących anielicę :D) nie umiem już na nią mówić Mama - teraz jest panią Krysią i z tym jej dobrze i do twarzy :-).

Krysia to uszyła - rękodzieło artystyczne, szary anioł, pani Krysia
Z uśmiechem jej do twarzy :-)

To co jest cudowne w mojej pracy, to fakt, że jak ktoś chce zamówić anioła, to zawsze się kieruje ciepłymi uczuciami, wdzięcznością czy miłością i tych pozytywnych emocji wkoło mnie jest cała moc i mi się udzielają :-)

Krysia to uszyła - prezent na 50 urodziny dla niej; szary anioł; rękodzieło artystyczne
 Szyjąc anielicę starałam się dopieścić każdy szczegół - tu widać, że buty jakie nosi mają lekki obcas.

Agnieszka jest teraz młodą mamą, a pani Krysia młodą babcią.
Przyjmując te zamówienie szybko się zorientowałam, że Agnieszka na prawdę uwielbia swoją Mamę, z resztą jak sama pisała, ona jest dla niej prawdziwym aniołem (stąd wybór dużych skrzydeł, a nie małych) i chciała jej dać na prawdę wyjątkowy prezent.

Krysia to uszyła - skrzydła anioła; szary anioł, tilda; rękodzieło artystyczne
Dla anielskiej Mamy należą się odpowiednie skrzydła!

I myślę, że to się udało w pełni! 
Już dostałam relację z wręczenia anioła, która dostarczyła mi wzruszeń, choć o mnie tu najmniej chodzi. Pani Krysia "jest zachwycona, zauroczona i nie może się napatrzeć, no i się przytulała z anielicą". Myślę, że otrzymała bardzo wyraźną informację od córki jak jest dla niej ważna i wspaniała :-)

A że obie panie (tzn i Agnieszka i pani Krysia) się zgodziły na publikację tego zdjęcia, to z przyjemnością Wam je zaprezentuję - oto obie panie Krysie - nawet ubrały się dziś podobnie, a przypominam, że znają się od dziś właśnie ;-)

Krysia to uszyła - anielica pani Krysia i pani Krysia razem :-) prezent na urodziny dla niej
Pani Krysia - Mama anioł - wraz ze swoją anielicą :-)

No i może na dzisiaj starczy :-)
Cudownego dnia kochani! 
Wspaniałych urodzin pani Krysiu!!!!
Dziękuję Agnieszko za zamówienie i wspólne nasze pisanie!!!
I do następnego!

Krysia

środa, 28 lutego 2018

Reset


Krysia to uszyła - szyte bawełniane tulipany rękodzieło artystyczne

Jeśli zaglądacie tu do mnie od jakiegoś czasu, to już za pewne wiecie czym się zajmuję na co dzień i nie muszę Wam tego tłumaczyć.
Jeśli natomiast jesteś tu pierwszy raz (Witaj!!! Bardzo mi miło :-) ), to nie wiesz i Tobie wyjaśnię - na ogół szyję anioły. Anioły na konkretne, indywidualne zamówienia przy których nic pewne nie jest. Nie ma żadnych schematów, wykrojów, szablonów którymi się posiłkuję szyjąc. Tzn jest - na ciałko anioła i skrzydła - cała reszta to czysta improwizacja.
Szyjąc realizuję pomysły zamawiających i tak kombinuję, myślę i wymyślam, by wyszło to co ktoś sobie wymarzył.


 Choć to piękna praca, pełna wyzwań i niewiadomych, pełna ciągłej nauki i szukania nowych rozwiązań, to również męcząca. Męcząca w sensie psychicznym - wysiłek fizyczny w porównaniu z psychicznym jest niewielki. Bo bycie na pełnych intelektualnych obrotach tak już ma, że wysysa energię.

Krysia to uszyła - prezent na 25 rocznicę ślubu rodziców ręcznie szyte tulipany


A ostatnio zaczęłam szyć tulipany. Tak, wiem, wszyscy je szyją, a teraz jeszcze ja... No, ale miałam pomysł by przeprowadzić w klasie u córki warsztaty z ich szycia i aby to było możliwe musiałam wpierw sama je uszyć, by móc później uczyć innych.

I to co odkryłam podczas ich szycia było niesamowite! Pierwszy raz od dawna szyłam coś przy czym nie trzeba myśleć ani kombinować. Nic nie trzeba - tylko robić. I ten spokój przy pracy gdzie po prostu wykonujesz czynność po czynności był dla mnie niewiarygodny. Tak niesamowicie wypoczęłam szyjąc tulipany, tak się zrelaksowałam i zresetowałam, że postanowiłam robić je częściej i więcej właśnie dla tego spokoju podczas ich tworzenia. No, ale to w przerwach między szycie aniołów oczywiście :-)

Krysia to uszyła - prezent na Dzień Kobiet - ręcznie szyte kwiaty z bawełny

*************************
Ostatnimi czasy mocno zaniedbuję mój blog, a szkoda, bo tyle ciekawych realizacji Wam umyka, więc w sobotę postaram się tu pokazać anielicę Mamę, czyli panią Krystynę (nie mnie - zbieżność imion), która właśnie w najbliższą sobotę będzie miała urodziny podczas których dostanie piękny prezent od swej córki. Piszę o tym tu, by nie zapomnieć i się wywiązać z własnych planów ;-)

A póki co zapraszam wszystkich do mojego sklepiku, czyli TU (klik) oraz oczywiście do składania zamówień - zarówno na anioły jak i tulipany - wystarczy, że do mnie napiszecie :-)

Pozdrawiam Was ciepło!

Krysia

środa, 10 stycznia 2018

Łaciata Chatka

Krysia to uszyła - Łaciata chatka

Jak tu do mnie czasem zaglądacie, to już za pewne wiecie, że mam małe dzieci (aby się nie musieć domyślać jak małe dopowiem, że moje dzieci mają: osiem lat, cztery lata oraz rok i osiem miesięcy). Frajdy jest przy tym co nie miara, roboty też i są również takie małe nieporozumienia...

Bardzo mnie drażni, że w naszym niemal nowym, wyremontowanym mieszkaniu wszędzie są ich łapki. Tzn. może nie łapki, co ślady ich łapek. Choć łapki w sumie też ;-)

Próby ignorowania tych śladów nie działają. Zamalowywanie w kółko nie ma sensu, bo jak dziś pamiętam czas remontu i te momenty gdy mieszkanie odwiedzały dzieci. Po każdej takiej wizycie trzeba było zamalowywać ze ścian ślady ich obecności. A teraz mieszkamy tu na co dzień, więc ściany są "obpalcowywane" codziennie. Krzyczeć na dzieci za brudzenie ścian nie mam w zwyczaju, bo to dzieci, a ściany, to... no tylko ściany. 

I chodziłam i myślałam co by tu i jakby tu zrobić by wilk był syty i owca cała i wpadłam na pomysł konsekwentnego zamalowywania ścian wzorem czysto abstrakcyjnym. A w moim przypadku abstrakcja, to ukochane kropeczki :-) 

I tak od przedwczoraj zakropkowuję nasze ściany (z pomocą dzieci, bo one "Mamoooo, ja też chcę!!!", więc mi pomagają). I pierwsze efekty są tak urocze, że czuję ogromną potrzebę podzielenia się nimi z innymi :D (zdjęcie na górze właśnie to co opowiadam obrazuje). Do efektu końcowego jeszcze bardzo daleko - aparat jest o tyle łaskawy, że większości brudów na ścianach nie uchwyca, ale uwierzcie mi, że jest co robić! Z resztą planuję dokupić jeszcze inny odcień szarości i bardziej poszaleć w trójwymiarze :-) 

A wrzucam to, bo jestem pewna, że nie jestem jedyną matką, u której ściany są upstrzone małymi, słodkimi i tłustymi łapkami, więc tak sobie myślę, że może kogoś zainspiruję.

Pozdrawiam ciepło!

Krysia

p.s. - A! No i nazwa!!! Nic o niej nie wspomniałam, a już tłumaczę - wczoraj sprzedałam jeden z mych kubeczków (które są do kupienia póki co tylko na Facebooku: https://www.facebook.com/o0krysia0o/) do Leśnej Chatki dla przesympatycznej pani, która swą nazwą mnie natchnęła i zamarzyłam mieć też swoją chatkę, tak więc i mam - łaciatą.
I nic mi ni przeszkadza, że moja chatka jest w bloku - ważne, że jest i już ;D

p.s.2 - Pani Beata (ta z Leśnej Chatki) wystawiła mi na Facebooku (tu: KLIK) taką opinię, że...
buty spadają, serce się raduje, a cała buzia jest w wielkim uśmiechu!!! Dziękuję!!! Bardzo!!!!
Ależ się cieszę!!!!

czwartek, 14 grudnia 2017

Życie jest piękne!

Krysia to uszyła - anioły trzymające się za ręce :-)

Taki jakiś mam dzisiaj humor cudny, radosny i spokojny, że aż cała jestem cieszeniem się :-)

Więc pomyślałam, że wpadnę tu choć na chwilkę - tak zwyczajnie po ludzku :-)

Dziś się nie będę chwalić nowymi uszytkami - na tak długą chwilę nie wpadnę ;-), tylko powiem Wam, że jeśli interesuje Was to co robię, jeśli lubicie moje anioły, a tu ich Wam jest mało, mało, za mało, to więcej i częściej spotkacie moje prace (i mnie) na Facebooku (https://www.facebook.com/o0krysia0o/) lub na Instagramie (https://www.instagram.com/krysiatouszyla/ lub @krysiatouszyla albo #krysiatouszyla) - tam się komunikuje szybciej, więc i częściej jestem :-) 
Zapraszam!

A Agnieszko - jeśli tu wpadniesz, to na zdjęciu zobaczysz pasek w spodniach :-) Jest, wyszedł, udał się i to cudnie, tak że dumna jestem :D I pozdrawiam Cię ciepło :-)

I Was wszystkich również pozdrawiam, przesyłam moc ciepła i spokoju, dziękuję, że jesteście i do następnego!

Krysia