sobota, 30 listopada 2013

Rzutem na taśmę...

sobota, 30 listopada 2013


... zdążyłam z postem w listopadzie!

Nie wiem jak to się dzieje, że ten czas tak szybko umyka! Myślałam, że całkiem niedawno tu byłam i coś pisałam, coś pokazywałam, a to już ponad miesiąc milczenia jak się okazuje! No po prostu jestem tym faktem bardzo mocno zaskoczona! może to z tępa życia wynika, że nawet nie wiem kiedy mijają dni i tygodnie? Może... Choć mam nieodparte wrażenie, ze ostatnimi czasy więcej czasu mi upływa na siedzeniu w fotelu niż na czymkolwiek innym ;-)

Niemniej aby zdążyć jednak w listopadzie z publikacją zacznę zgęszczać ruchy i szybciutko pokażę coś co sobie umyśliłam Wam pokazać. 

Dziś będzie inaczej chyba niż najczęściej bywa. I choć szyciowo, to na większą skalę i całkiem praktycznie.

A więc PUFY będą :-)


Ta którą widać powyżej była uszyta z myślą o małym dzieciaczku, który będzie mógł się nią długo bawić i długo w niej się wylegiwać. Ma zdejmowany pokrowiec (w razie potrzeby prania) a w nim poukrywane różne niespodzianki. Poza tymi widocznymi gołym okiem - czyli tasiemkami i rączką do ciągania jest tam element szeleszczący i piszczałka - ale te to trzeba już łapkami odkryć :-) Pufa jest wypełniona kulką styropianową, więc jest bardzo leciutka i nie ma problemu by ją ciągać wszędzie ze/za sobą. 
A w zestawieniu z czterolatkiem może wyglądać tak:


Po uszyciu tej pufy zechciało mi się znowu mocno jakiejś takiej dla siebie, więc w końcu ją uszyłam i mam :-)


Zrobiłam ją z futerka (a od spodu ze sztruksu czego nie widać na żadnym ze zdjęć ;-) ), więc jest bardzo przyjemna w dotyku i bardzo przyjemnie się w niej zatapia paluchy. I jest bardzo wygodna i wielofunkcyjna, bo używamy ją i pod nogi (jak się wyciągam na fotelu), i pod głowę (jak się wyciągam na łóżku) i pod pupę (jak chcę na niej usiąść). Karolina lubi ją ciągać to tu to tam i się na niej wykładać różnorako.


I choć gdy sobie tak leży na podłodze niechlujnie, to wygląda jak wielka purchawka, to ją szczerze uwielbiam i strasznie się cieszę, że znalazłam czas by uszyć coś dla siebie, i to coś takiego, co na prawdę polubiłam :-)


Hmmm.... I co by tu Wam jeszcze pokazać????????

Może jakiś dowód mojego rozszalania się szydełkowego?
 Bo siedząc w fotelu szydełko i druty są najlepszymi kompanami :-). No - jeszcze książki, ale na nich się nijak skupić nie mogę, więc robótki ręczne wygrywają ;-)

A więc kocyk mi się zrobił taki - bo chciałam zrobić coś bardzo kolorowego:


I taki mały:



A na drutach powstała czapka - ta już na zamówienie:

A z szyciowych rzeczy coś jeszcze pokazać?
E... następnym razem....
A teraz już lecę i pozdrawiam wszystkich ciepło :-)

2 komentarze:

  1. Bardzo mi się podoba..Zapraszam też do mnie klubtilda.blogspot.com

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że pozostawiasz po sobie ślad :-)