niedziela, 28 czerwca 2015

W pracowni

szydełkowe serca amigurumi


Powiem szczerze - miałam dzisiaj Wam opowiedzieć o tym jak to się stało, że mamy pracownię - co, jak, kiedy i dlaczego. Ale cóż za znaczenie mają plany gdy się ma małe dzieci? Hania obecnie ząbkuje - właśnie wyrzynają jej się trójki i (jak to u niej bywa) nie dość, że idą wszystkie cztery na raz, co maluśka bardzo ciężko znosi, to jeszcze przyczepił się do niej katar i kaszelek, więc wszystkie nasze plany możemy sobie wsadzić dokładnie tam, bylebyśmy byli bliziutko Hani. Więc pisanie i opowiadanie odłożę na lepsze dni (bo teraz zwyczajnie zmęczona jestem, a przede mną pewnie kolejna niespokojna noc, więc resztki sił zostawię dla Hani), a dziś tylko pokażę jak to w naszej pracowni było i jest.

A BYŁO TAK:

pracownia Ethro i Krysia to uszyła Kleszczele
maskowanie drzwi (są za płytą) i równanie ścian w jednym

pracownia Ethro i Krysia to uszyła Kleszczele
równanie ścian = kładzenie płyt

pracownia Ethro i Krysia to uszyła Kleszczele
malowanie przy dźwiękach radiowej Trójki i Polskiego Topu Wszech Czasów

pracownia Ethro i Krysia to uszyła Kleszczele
malowanie... miało być szaro... tzn ściany miały być szare

pracownia Ethro i Krysia to uszyła Kleszczele
wykładzina już leży i właśnie robi się (tj Ethro robi) mój stół roboczy

A TAK JEST TERAZ:

pracownia Ethro i Krysia to uszyła Kleszczele
kotara do przebieralni i lustro już jest (chowa się za kotarą)

pracownia Ethro i Krysia to uszyła Kleszczele szydełkowe serduszka
łóżeczko Hani oczywiście też jest

pracownia Ethro i Krysia to uszyła Kleszczele
A na ścianach wisi kilka prac mego męża (czyli Ethro)

pracownia Ethro i Krysia to uszyła Kleszczele
I są jego Leśne Ludki i troszeńkę moich wytworków też jest :-)
I więcej zdjęć nie przygotowałam...
Ale za to życzę Wam
uśmiechniętego tygodnia!!!


niedziela, 21 czerwca 2015

Skończyłam!!!

szydełkowy kocyk multikolor

Niedziela niedzielą, a ja dziś od rana robię/robiłam na szydełku by skończyć wreszcie ten kocyk. Wstałam zanim me dzieci i małżonek się poprzebudzali i robiłam, robiłam, robiłam... A jak moi ukochani powstawali, to też robiłam i tak do południa kiedy to uznałam me dzieło za skończone.
Ufffff!

szydełkowy kocyk do wózka bardzo kolorowy

Cieszę się bardzo, bo to dla mnie oznacza, że mogę przejść do kolejnych projektów, które tylko czekały aż będę mogła się nimi zająć.

kocyk szydełkowy do wózka

Co prawda w między czasie zrobiłam też takie oto łapki kuchenne, których stwarzanie sprawiło mi o wiele więcej przyjemności i było miłą odskocznią od kocyka:

szydełkowe łapki kuchenne afrykański kwiat czarno-czerwone

Do tego pani, która je zamówiła jest bardzo zadowolona, więc satysfakcja z pracy jest pełna :-)

Szydełkowe łapki kuchenne afrykański kwiat czarno-czerwone

Szydełkowe łapki kuchenne afrykański kwiat czarno-czerwone

A moje kochanie ukończył kolejnego Leśnego Ludka - i nie da się ukryć, że z pracy na pracę Ludki są coraz lepsze :-)

Rzeźba "Leśny ludek #5" Adrian Bienias Ethro

Rzeźba "Leśny ludek #5" Adrian Bienias Ethro

I już więcej Was nie męczę ;-)
Miłego czasu!!!!

piątek, 19 czerwca 2015

Weronika

anielica Weronika wśród Leśnych Ludków

Ja dziś tak szybciuteńko tu wpadam przed pracą pokazać Wam jak się prezentuje ciałko
 z poprzedniego postu już w pełni ubrane.

anielica Weronika tilda zielona

anielica Weronika z anielicą Karolinką

anielica Weronika tilda skrzydła

anielica Weronika wśród Leśnych Ludków tilda skrzydła

I ja już muszę dziećmi się zająć, ale na dobry dzień piosenka, która od opolskiego koncertu nie schodzi nam z ust - wg mnie interpretacja ta jest mistrzowska i nieźle nas ubawiła :-)

A więc miłej zabawy!!! I radosnego piątku :D


niedziela, 14 czerwca 2015

Gorrrąco

króliczka tilda pomarańczowa Helenka

Korzystając z leniwej chwili pokażę Wam ostatnią króliczkę - Helenkę.

króliczka tilda pomarańczowa Helenka

Lubicie te króliczki jeszcze troszkę?

króliczka tilda pomarańczowa Helenka

Bo Haneczka lubi :-)

króliczka tilda pomarańczowa Helenka

Na warsztacie obecnie jest pewien golasek 
(acz nie do końca, bo w majtach i skarpetkach):

na warszacie u Krysi

A w Kleszczelach jest gorrrąco!

w Kleszczelach spacer na Jasia

Tekst mi się całkiem nie klei...
Więc do następnego!!!

sobota, 13 czerwca 2015

Jeremi

szydełkowy kocyk Krysia

Koncert w Opolu z tekstami Jeremiego Przybory - cudny!
Bo te teksty zawsze w punkt! 
Żeby nie powiedzieć by żądz moc móc wzmóc...
A dzięki temu wieczorowi wzmocnił się o kolejne ciut ciut kocyk,
 o skończeniu którego marzę już dość długo.
A dziś przyokazyjnie mała relacja jak ów kocyk próbuje rosnąć gdy dzieci nie śpią ;-)

piękny szydełkowy kocyk Krysia

piękny kocyk szydełkowy Krysia

piękny kocyk szydełkowy Krysia

Miłego i ciepłego odpoczynku weekendowego :D

czwartek, 4 czerwca 2015

Leśne ludki i Mine Craft

rzeźby z brzozy Leśne ludki Ethro
rzeźby w brzozie "Leśne Ludki" Ethro

W końcu zrobiło się gorąco! 
I od razu tak, że aż myśleć jest w tym upale ciężko, więc rozpisywać się dziś nie będę, a tylko pokażę co nieco do pooglądania.

rzeźby z brzozy Leśne Ludki Ethro

Tak jak piałam ostatnio, zmiany w życiu swym wprowadzam nie tylko ja, ale i mój mąż. Zmiany, które zaszły u mego kochania (zwanego Ethro) powodują, że teraz ma czas i siły między innymi na to by sobie porzeźbić. I tak oto powstaje cykl Leśnych Ludków rzeźbionych w brzozie. Świetne są, nie?

rzeźba w brzozie Leśne Ludki Adrian Bienias

A ja z kolei zrobiłam główkę ludzika z Main Craft.

amigurumi crochet Mine Craft szydełkowy

Miał być cały ludzik, ale z braku czasu powstała tylko głowa, która stała się breloczkiem. Ale jako że rozpisałam sobie wzór na całą postać, to przy sprzyjających wiatrach pewnie usiądę do realizacji pełnej postaci.

amigurumi crochet Mine Craft szydełkowy

Bo dla jasności i pewności - tym razem jest to mój projekt :-)

amigurumi crochet Mine Craft szydełkowy

Poza tym dotarły do mnie zdjęcia o nowym życiu kociaków z poprzedniego postu. Możliwość podglądania co się dzieje z mymi szyjątkami po tym jak opuszczą ma pracownię jest czymś na prawdę cudownym - uwielbiam dostawać zdjęcia i maile z relacjami!!!!

drugie życie szyjątak kotki

Tu kotki ze swym pierwowzorem na którym się miałam wzorować:

drugie życie szyjątak kotki

A tu już w najcudniejszych z możliwych objęciach:

drugie życie szyjątak kotki

drugie życie szyjątak kotki

A na koniec nocne bociany, bo dawno ich u mnie nie było :-)

nocne bociany w Krysiakowie

Miłego wypoczynku długo-weekendowego i pięknej opalenizny :D

poniedziałek, 1 czerwca 2015

Porządki

personalizowane maskotki czarne kotki

Zamilkło mi się na dość długo, co?

personalizowane maskotki kotki czarne

I jak tu teraz odmilknąć lekko, płynnie i bez bólu???
Natłok informacji zaistniałych i niewypowiedzianych blokuje gadaninę o tyle, że zupełnie nie wiem od czego by tu zacząć - co uznać za najważniejsze i istotne, a co zgrabnie przemilczeć...

maskotki personalizowane kotki

No ale... To może ja po prostu zacznę nawijać :-)
Zamilkło mi się, bo moc innych, ważniejszych spraw domagała się realizacji i gdy tak je realizowałam, to na koniec dnia nie starczało już mi sił na nic poza snem spokojnym (który to - nota bene - wciąż jest mi przydzielany skąpo bardzo, bo przespanie przez Hanię całej nocy było tylko jednorazowym wybrykiem i mała niestety szybciuteńko wróciła do trybu "przynajmniej co dwie godziny chcę mamę mocno przytulić" więc się wysypiam nie bardzo...), a w ciągu dnia, pomiędzy codziennymi sprawunkami nie było czasu ni siły na blogowanie. Choć chciało mi się nie raz szybko coś skrobnąć, ale i tak do komputera, jak przyszło co do czego, to nie dochodziłam...

maskotki na zamówienie koty

Ech no, wodę leję jakbym kandydowała na prezydenta! Dobrze, że przynajmniej nic Wam nie obiecuję - ni gruszek na wierzbie ni emerytury, bo mogłaby mnie fala wyborcza (no już powyborcza...) tak ponieść głupio ;-)

Niemniej do rzeczy!

Dzieje się u mnie, oj dzieje! Dzieje się tyle, że hej! 
Wraz z tą wiosną postanowiłam zrobić porządek w moim życiu i wciąż jestem na etapie sprzątania, ale już się nie mogę doczekać namacalnych efektów mej pracy! Z resztą nie tylko mojej, bo i mąż aktywnie się dołączył do sprzątania, więc wspólnie wywracamy nasz świat do góry nogami, stwierdzając przy tym ze zdumieniem, że dopiero teraz stawiamy go na nogi, a do tej pory funkcjonowaliśmy jak te błazny w cyrku chodząc na rękach... Więc nic dziwnego, że mieliśmy już dość i zmiany które wprowadzamy dążą ku normalności, co czujemy wyraźnie.

 A co takiego robimy?

Na początek organizujemy sobie miejsce do pracy - wynajęłam pokoik w centrum naszej mieściny (zwany dalej pracownią), który adaptujemy do naszych potrzeb. Jak chyba wo tej pory szyłam w między czasie rozdarta między dziećmi, naczyniami do pozmywania, ubraniami do wyprania, obiadami do ugotowania a zamówieniami. Teraz - będąc w pracowni wiem że tam jestem by szyć, będąc w domu wiem, że tam jestem by być z dziećmi i zająć się domem, będąc u znajomych wiem że tam jestem by z nimi być i odpocząć od całej reszty. 
Taka prosta zmiana, a jakże porządkująca mój świat!

w pacowni - kot maskotka na zamówienie
W pracowni - odsłona pierwsza
Przy okazji bardzo ułatwiam życie moim miejscowym klientom, którzy często do mnie po prostu nie przychodzili, bo nie chcieli mi przeszkadzać w mym domowym zaciszu lub bali się przychodzić, bo odstraszały je dwa ujadające psy witające wszystkich przy bramie. Teraz wiadomo, że można zajść do mnie do pracowni i już. I żaden pies nie stoi na drodze i ingerencji w me życie prywatne nie ma, a spodnie szybko są podłożone :-)

w pracowni - kot maskotka personalizowana
W pracowni - odsłona druga: w tle - łóżeczko Hani i praca męża


No i do tego w miasteczku, w którym perspektyw na pracę raczej nie ma (no nie ma po prostu), w którym ambicji zawodowych trudno szukać, stworzyłam sobie miejsce pracy, dzięki któremu myślę, że zarobię na spokojne życie (bo na luksusowe to pewnie nie), bez przymusu długich dojazdów do pracy czy wyjazdów zagranicznych (obie formy są standardem w naszych rejonach) i bez szukania opieki do dziecka (bo Hania dzień spędza wraz ze mną w lokalu gdzie ma swoje miejsce, łóżeczko i zabawki).

w pracowni - maskotka na zamówienie kot
W pracowni - odsłona trzecia: drzwi  jeszcze muszę przemalować, bo takie zostać nie mogą!

No i lokalizacja jest boska! Pracuję sobie w samym centrum pomiędzy lumpeksem (czyli jedynym sklepem odzieżowym w naszym miasteczku) a przychodnią (czyli najtłumniej odwiedzanym miejscem), lub - ujmując to inaczej - między obowiązkowym szlakiem większości mieszkańców, czyli między przychodnią a apteką ;-)
Lepszego miejsca być nie mogło!

Wiec ten prosty krok, jakim było otwarcie pracowni, jest  genialny i szalenie się cieszę, że go w końcu zrobiłam!  I jednocześnie nie dowierzam, że nie zrobiłam go jakieś dwa-trzy lata wcześniej. Ale dobrze, ze w ogóle :-)

To nieobecność na blogu mam chyba usprawiedliwioną, co?

tort na Dzień Dziecka i babeczki
Wspomnienie sprzed roku - pyszny tort i wspaniałe babeczki upieczone dla mych dzieci :-)

Pozdrawiam wszystkich tęskniących gorrąco!
I cudownego Dnia Dziecka wszystkim życzę!!!
Dbajmy, szanujmy i dopieszczajmy te małe dzieci które w nas są - one tego potrzebują!!!

A kociaki z dzisiejszego postu powstały specjalnie na Dzień Dziecka i dziś upiększą dzień dwóm dzieciaczkom :-)