niedziela, 5 stycznia 2014

Noworocznie



Niby noworocznie, ale ja się wciąż będę rozprawiała ze starym rokiem, bo raz, że na blogu mam zaległości całą masę, a dwa, że jeszcze cała masa zdjęć czeka aż się nimi zajmę, a jak już się zajmę, to żal by było ich nie pokazać ;-) 
I dziś będzie mało gadania, a więcej pokazywania - o!

I zacznę od poduchy dość dawno wykonanej, a jeszcze nigdy tu nie pokazywanej. I tak się patrzę na nią z perspektywy czasu i muszę przyznać, ze mi się podoba :-) Ale to pewnie zasługa dobrego projektu, który oczywiście zrobił dla mnie mój mąż, a ja go tylko wcieliła w życie tj w tkaninę :-)




I tego anioła z misiem zdjęcia w końcu uporządkowałam, więc chcę je pokazać:


A z tą anielicą się okazało, że zdjęć dobrych nie mam, a sesji już się nie da powtórzyć, bo i anielicy od dawna ze mną nie ma, ale wyglądała mniej-więcej tak (hmmm a może ja jednak troszkę zbyt wymagająca jestem co do zdjęć???...):


Tu widać białe pończoszki i buciki z kokardkami:


I misiem się zajęłam troszkę:

I starczy - tj ja z siebie nic już więcej nie wycisnę, bo chciałoby się pokazać więcej, ale cóż - będzie więcej sił, to będzie więcej zdjęć.

Tylko jeszcze na koniec pokażę postępy mej narzuty - od tego zdjęcia minęło kilka rządków, co i tak tylkoo nieznacznie ją powiększyło, więc możemy te zdjęcie uznać za aktualne:

Tak się zaczynam zastanawiać czy uda mi się ją skończyć przed porodem czy nie. Wcześniej myślałam, że nie ma na to najmniejszych szans, ale że maleńka coś się na ten świat nie spieszy, to kto wie - może jednak narzuta będzie jeszcze przed córą?

No i już na koniec - co by było prawdziwie noworocznie - wszystkim którzy snują postanowienia noworoczne życzę wytrwałości w ich spełnianiu!!!

niedziela, 29 grudnia 2013

...i po świętach



A skoro po Świętach, to u mnie dziś będzie istny miszmasz, czyli wszystkiego po troszku, bo nie umiałam się zdecydować co mam Wam pokazać. A że u mnie wciąż trwa akcja "weź zrób coś z tymi zdjęciami", więc do pokazania mam całe mnóstwo rzeczy... Ale spokojnie - dziś pokażę i tak nie wiele, więc zbytnio chyba nie zamęczę ;-)

I na początek będzie słodka króliczka Lenka:



Z serduszkiem na uchu
(swoją drogą tu chyba całkiem dobrze widać, że zarówno sukienka jak i buciki nie są na stałe połączone z króliczką i można je spokojnie zdejmować i nakładać)


W sumie to miałam pokazać więcej królików, ale jednak nie mam siły zająć się ich zdjęciami... Więc będą innym razem ;-)
..........
Więc teraz pokażę kolorową i radosną anielicę, która trafiła do malusiej Basi i się nią teraz pięknie opiekuje:


Moje ręczne hafty pozostawiają jeszcze sporo do życzenia, ale cóż - nie wszystko udaje się od razu. Ale myślę, że z czasem będzie mi to wychodziło coraz lepiej :-)

  

..........
Oraz komplecik z kokardkami, który powstał już jakiś czas temu - on jest taki zupełnie nie z mojej branży, ale dzięki temu tym bardziej dla mnie ekscytujący (gdy powstawał) i satysfakcjonujący (gdy był ukończony) :-)


 ..........
 I jeszcze zrobiłam takie oto podkładki szydełkowe w ramach odpoczynku od dziergania narzuty (wciąż nieskończonej, a mam wrażenie, że wręcz końca jej nie widać, choć cały czas powoli ją robię i robię...)


 ..........
A z akcentów świątecznych, to mam chyba tylko te śnieżynki:
pomarańczowe 



  i czerwone

  

Kto robił takie (lub inne) śnieżynki ten wie, że sama robota jest prosta i szybka, ale z usztywnianiem jest zawsze taka zabawa, że (mi) się odechciewa... Więc dużo ich nie robię, bo bez usztywnienia całkiem tracą sens.
 Zrobiłam też kilka śnieżynek sobie na choinkę i na okno, ale jakoś zdjęć nie robiłam... Za to znalazłam jakieś ubiegłoroczne, a więc mniej więcej takich śnieżynek sobie dorobiłam troszkę:


..........
 A na koniec, troszkę może przekornie (i korzystając z tego, że mąż mi w końcu pstryknął jakieś zdjęcie) pokażę czego jak na razie po świętach jeszcze nie rozpakowałam:


A no siebie nie rozpakowałam ;-D 
Ale myślę, że za tydzień czy dwa w końcu poznam moją drugą córcię, co ją pod serduchem noszę :-)

I tym oto akcentem na dziś kończę :-)
A wszystkim tu zaglądającym mnóstwa piękności w nadchodzącym roku życzę!!! Duuużo nadziei, miłości, ciepła, zrozumienia, odpoczynku oraz spokoju!!! Oraz twórczej pracy,  inspiracji, zapału, natchnienia i satysfakcji :-)
Ściskam starorocznie!!!




niedziela, 22 grudnia 2013

Lekarka



Wielkimi krokami zbliżają się Święta, a u mnie wciąż jest bardzo mało świątecznie... 
Tzn poczyniliśmy pewne przygotowania, bo udało nam się upiec partię pierników, które jednak już w większości pochłonęliśmy (podkradając je w tajemnicy każdy przed każdym), więc nie wiem na ile to się liczy... Dziś powstała kolejna partia pierników, to te może do świąt doczekają ;-).

Bo u mnie zamiast normalnego szykowania się do świąt powstawała np anielska Lekarka w odpowiednim do zawodu stroju i ze stetoskopem na szyi (autorstwa Ethro oczywiście):


Biel stroju lekarskiego poprzełamywałam w różnych miejscach jasnym różem, aby nie wyszła zbyt poważna, tym bardziej, że ta anielica trafi do bardzo młodej lekarki :-)








Oraz kociak z dzwoneczkiem:



I w sumie... na dziś starczy. Powstało więcej rzeczy, ale sił by zająć się zdjęciami brak...

Ja za pewne nie będę miała okazji by przed Bożym Narodzeniem tu wpaść, a więc już teraz WESOŁYCH ŚWIĄT wszystkim życzę!!! Ciepłych, spokojnych i rodzinnych. Niby banalnie, ale przecież takie święta być powinny, aby było cudnie :-)
Trzymajcie się wszyscy cieplutko!!!

niedziela, 15 grudnia 2013

Wyczółek



Ostatnio bardzo ważnym projektem w jakim miałam przyjemność wziąć udział było uszycie Wyczółka, czyli lalki Leona Wyczółkowskiego dla Muzeum im. L.W. w Bydgoszczy. Było to dla mnie nie lada wyzwanie, któremu jednak się oddałam z radością :-). 

I póki co jestem zadowolona z efektów końcowych :-)
Wyczółek ma około 60cm wzrostu i zginające się ręce oraz nogi. Nogi są dodatkowo obciążone by mógł ładnie zarzucać nogami, bo Leon w Bydgoszczy ma swoją animatorkę, która go wprawia w ruch i daje mu głos :-). 

Ma też komplet ubrań wyjściowych oraz roboczych oraz różne akcesoria. 

Tak na luzie jest w koszuli:


Wyjściowo zakłada marynarkę oraz kaszkiet, a w dłoń bierze laskę:


Do malowania zakłada fartuch roboczy i łapie się za paletę i pędzel:


A gdy wchodzi do pracowni graficznej, to nakłada fartuch graficzny, którego to nawet nie sfotografowałam ;-)
W ogóle jeśli chodzi o zdjęcia, to trochę dałam ciała, bo jakoś całkiem zapomniałam zrobić mu sesję zdjęciową w dobrym świetle, więc jest co jest, ale dobrze, ze w ogóle się opamiętałam i mu kilka zdjęć przed wysyłką zrobiłam ;-)

Ale sobie na pamiątkę zdjęcie z Wyczółkiem zrobiłam - jakość żenująca, ale choć mam dowód na to, że był u mnie :-)


No a teraz Wyczółek mieszka już sobie w Bydgoszczy i najpewniej pobędzie tam przez długie lata. Czasem wychodzi z muzeum na spacery do okolicznych przedszkoli, by opowiedzieć o sobie i swoim malarstwu dzieciom. I ogólnie mam nadzieję, że dobrze mu się wiedzie :-)

niedziela, 8 grudnia 2013

Przypomniało mi się...

niedziela, 08 grudnia 2013


że miałam tu wpadać nieco częściej, więc zamiast się wylegiwać w fotelu podskoczyłam do komputera i teraz dumam co by tu pokazać....

Myśl pierwsza jest taka, by nowe szyjątka pokazać, bo to przecież wokół nich się wiele w moim życiu kręci :-)

A więc niech się pokaże anielica Ola w kujonkach z kotem Teodorem:



I anielica Michalinka - szyta dla noworodka, więc mocno kontrastowa by Michalinka mogła szybko dostrzec swego aniołka:





Oraz Boguś, który wciąż czeka aż się zajmę jego zdjęciami... Ale dwa mam, więc pokażę:



I nowe owieczki:


z serduchem na pupie ;-)




I koteczki:




I malutkie dzwoniące misiaczki:





I na dzisiaj już starczy tego dobrego, nie?
Udanego tygodnia życzę i spokojnie przespanej nocy!!!