sobota, 7 lipca 2012

Karolek


Dziś dla odmiany będzie anioł, który nie został uszyty z okazji trzydziestych urodzin, a siódmych :-).
Aniołka Karolka wyróżnia z tłumu drobny element, a mianowicie on MA USZY :D


A poza tym jest prawie że normalny ;-) czyli ma koszulkę, spodenki, buciki, podkolanówki, skrzydełka, czuprynkę - wszystko to co mieć powinien:


I guzik na skrzydełka też ma, a jak!


I pokażę Wam jeszcze jedno zdjęcie aniołka w zupełnie innym otoczeniu, a mianowicie w moim małym pierdolniczku ;-)


Jak widać dziś się nie rozpisałam - to z tej duszności chyba słów mi braknie ;-)

Pozdrawiam cieplutko i szklanki schłodzonej lemoniady lub piwa (niepotrzebne skreślić) wszystkim życzę!!!

czwartek, 5 lipca 2012

Anielica Ani


Z moim kompem wciąż nie jest za dobrze i trochę się dusi od tych upałów :-/
Ja z resztą też i mam wrażenie, że moje tempo zwolniło dziesięciokrotnie chyba - moje ruchy są jak żółw ociężałe i najchętniej to bym nic nie robiła, tylko zimne piwo cały dzień sączyła siedząc sobie w altance z nogami do góry - ale tak się nie da niestety :-/

I pisać też mi się za bardzawo nie chce i w związku z tym, aby nie przemęczać mego kompa ani siebie, pokażę Wam tylko Anielicę uszytą dla Ani, która również (tj jak anioł Uli) stanie się prezentem z okazji trzydziestki.


Podobno z kolorystyką trafiłam idealnie i w domu Ani będzie wyglądała jak do kompletu, co cieszy mnie bardzo, bo podczas jej realizacji mocno się zastanawiałam nad tym o jakie zielenie i brązy może chodzić (bo przecież wiadomo, że odcieni każdego koloru jest cała moc). A że nie miałam jak się skontaktować z dziewczyną, która zamawiała anielicę, to musiałam się oprzeć na własnej intuicji, bo inaczej bym nie zdążyła z realizacją w terminie. Więc jak się okazało, że dobrałam odpowiednie odcienie, to się szalenie ucieszyłam :-)


I doszło do tego, że się sama w niej zakochałam - wyniosłam ją na podwórko, gdzie przez chwilę przebywała wśród zieleni i wyglądała tam tak pięknie i uroczo, że normalnie ech! Mam nadzieję, że znajdę większą chwilę aby uszyć sobie podobną, choć pewnie będę miała z tym nie lada problem...


A jak będą siły i chęci, i jak nie będzie burzy z ulewą, to jutro postaram się znowu tu zasiąść i kolejnego aniołka pokazać.
Pozdrawiam!!!

wtorek, 3 lipca 2012

sprawdzian

Sprawdzam właśnie czy coś zdziałam przez komórkę, bo w kompie znów neta brak. Ale zdjęć i tak nie umiem załadować i nie ma autokorekty - to do d..y jak dla mnie :-S Edit: post opublikowany, więc jakiś tam sukces jest, za to znów nie mogę wystawiać komentarzy - jednym słowem jak nie urok to coś innego ;-) ale to może przez ten żar z nieba nawet sprzęt elektroniczny wariuje? Ja w każdym razie z tego gorąca mam bardzo luźny stosunek do rzeczywistości i nawet mi się przejmować niczym za mocno nie chce, trwając tym samym w nadziei, że to tylko przejściowe problemy :-)

poniedziałek, 2 lipca 2012

Aniołowo


No i z moich wczorajszych planów nic nie wyszło, a wszystko przez tą burzę. Gdy leje i grzmi, to u nas najczęściej wyłączają prąd, więc wczoraj na wszelki wypadek nawet nie próbowałam odpalać komputera, a wieczór asekuracyjnie spędziliśmy przy świeczkach. Okazała się nie być niezbędne, bo w sumie prąd znikał tylko na chwilki, ale za to było bardzo miło :-).

A dziś mogę pokazać obiecane anioły. Na początek dwa, bo znów chcę dużo zdjęć pokazać, a przy sprzyjającym wietrze jutro będą kolejne (choć dobrze wiadomo, że moje jutro może nadejść dopiera za kilka dni ;-)).

Więc pierwsza będzie anielica Ewa - cudowne zamówienie, którego podjęłam się z wielką chęcią, choć trochę się bałam, że nie zdążę, ale wszystko się udało :-). Cudowność tego zamówienia polegała na tym, że Ewa jest anielicą, którą otrzymała na zakończenie roku szkolnego (i pożegnanie szkoły jednocześni) nauczycielka Karolka - pani Ewa. 


Pani Ewa, czyli pani o dość krótkich, lekko kręconych, ciemnych włosach, najczęściej widywana w spodniach i tuniczkach.


A na zakończenie roku szkolnego z nieodzownymi kwiatami w ręku ;-)


A w ogóle, to Karol zauważył, że anielica nie ma imienia, więc proszę bardzo - oto i on :-)


No i w ogóle nie napisałam dlaczego mi się tak pomysł spodobał - bo uznałam, że byłby to piękny i niebanalny prezent, i gdybym miała być nauczycielką, to bardzo bym się z czegoś takiego ucieszyła :-). Co mnie wprowadziło w dobry nastrój, bo świetna jest świadomość, że się robi coś co by się samemu chciało mieć :-)

A wraz z Ewą przedstawię Wam anioła uszytego dla Uli na jej trzydzieste urodziny.


Tak na prawdę jest to pierwszy anioł - chłopiec, jakiego szyłam dla dziewczyny - do tej pory moi chłopcy trafiali tylko do chłopców.


Z daty wyszytej na spodenkach wynika, że jutro anioł powinien do Uli trafić :-)


I na dzisiaj tyle - myślę, że tyle zdjęć jak przebrniecie to na jeden raz wystarczy :-)

Pozdrawiam serdecznie wszystkich tu zaglądających :-) 
Oj, i nawet nie zdążyłam się ucieszyć z tego, że liczba obserwatorów mi się pięknie zaokrągliła i dobiła stówki :-) Ale i za bardzo nie mogę się tu narozpisywać o tym, bo małe kochane coś trzyma mnie za rączkę i twierdzie, że lulu ta mami, co dla mnie oznacza tyle, że muszę stąd szybko spadać....

niedziela, 1 lipca 2012

Kate - dziękuję :-)))))))


Ostatnio miewam jakieś fatalne problemy z internetem w komputerze - śmiga mi przez pierwsze 5 minut po odpaleniu, a później się tak krztusi i dusi, że nim skończę post pisać, to nie mam jak go opublikować, bo pomimo iż net teoretycznie jest - to i tak nie działa :-/. I przez to narobiły mi się zaległości w postach, a tyle nowych rzeczy mam do pokazania!!!

Teraz mąż mi coś naprawiał - jeśli się okaże, że skutecznie, to jeszcze dziś postaram się pokazać cokolwiek z nowych rzeczy, tylko wpierw musiałabym zdjęcia przygotować.

A na razie chciałabym bardzo podziękować dla Kate, za cudowności jakie do mnie dotarły po wygranym candy. Bo poza tym, co oficjalnie było przygotowane w rozdawajce (czyli tym co widać na pierwszym zdjęciu), Kasia dorzuciła dla mnie jeszcze:

koronki cudnej urody, od których dostaję ślinotoku (zawsze tak reaguję na koronki ;-))

mulinę

guziki cudnej urody (aż żal będzie je wykorzystać...)

oraz kartkę wyszywaną (nie wiedziałam nawet, że to jest takie fajne - aż mam ochotę się za takie zabrać na święta jeśli tylko czas na to pozwoli) z liścikiem do mnie (którego treść pozostawię dla siebie oczywiście) oraz trochę herbaty dla osłody:

Paczuszka z tymi wszystkimi cudnościami dotarła do mnie już dosyć dawno, więc przepraszam Cię Kasiu, że dopiero teraz, ale za to szczerze DZIĘKUJĘ!!!! Radości mi zrobiłaś tym nie mało!

Na materiał mam już swoje pomysły (choć nie wiem kiedy będę w stanie je zrealizować), ale i tak ciekawa jestem jakie Wy macie pomysły - co mogę z tych materiałów pięknego uszyć? Będzie mi szalenie miło jak podrzucicie mi jakieś pomysły!
Więc pozdrawiam wszystkich ciepło i oby do wieczora!

środa, 20 czerwca 2012

Imieninowo-urodzinowo


Czerwiec, jak się okazuje, jest jakimś takim miesiącem obfitującym w różnego rodzaju okazje, kiedy to radośnie można różnych ludzi obdarowywać. Zaczyna się z resztą od dnia dziecka,czyli wielkim wybuchem prezentów, no a potem są na przykład... imieniny Jolanty. A że moja ciocia, siostra mojej mamy i moja mama chrzestna w jednym to właśnie Jola, więc w tym roku udało mi się uszyć dla niej aniołka, a w zasadzie to anielicę kuchenną. Kuchenną nie bez przyczyny - bo ciocia akurat walczy dzielnie z remontem swej kuchni, więc na piękną nowa kuchnię ma i pięknego nowego anioła :-).


Blaszkę z ciasteczkami, które tu tak apetycznie wyglądają wyczarowała dla mnie Asia, którą możecie poznać na jej blogu U Dżoanki, a i u mnie na pewno jeszcze niejednokrotnie się pojawi :-).



I zbliżenie na paputki anielicy, bo są takie fajne ciocine :-)


A od razu po imieninach Joli są urodziny Jagusi - w tym roku pierwsze :-). Więc aby ten dzień odpowiednio uczcić powstała dla Jagusi króliczka ta oto:



Sukieneczka tym razem z tyłu nie ma guziczka, a jest zapinana na zatrzask - plus tego jest taki, że mała guzika nie oderwie, a minus - że ciężko ten zatrzask rozpiąć gdy chce się sukienkę zdjąć (a na pewno jest to trudne dla małej dziewczynki):


Ale jak już się uda ten zatrzask pokonać, to można z króliczki zdjąć wszystko co ma na sobie ;-)


A po urodzinach Jagusi są imieniny Eli - i tym razem świętuje moja Mama. Dla niej niestety już uszyć nic nie zdążyłam, ale jako że ostatnich dni parę u niej spędziłam, to jej poopowiadałam jak piękne rzeczy mam dla niej do uszycia wymyślone. A jak tylko czas pozwoli, to na pewno powstaną (choć znając mnie, to może i nie na pewno...).

A po imieninach Eli (jak to Oreo donosi) zbliża się wielkimi krokami Dzień Ojca - ale na tę okazję to już nic szyła nie będę ;-).

Pozdrawiam wszystkich serdeczni i dziękuję, że zaglądacie, że komentujecie, piszecie i po prostu jesteście- dzięki!!!

środa, 13 czerwca 2012

Rozalka


Tak się zastanawiam od niedzieli bodajże, czy znacie już Rozalkę, i od tejże niedzieli dochodzę do wniosku, że chyba jeszcze nie, więc dobrze by było ją pokazać. I jak widać - kilka dni upłynęło i zaczynam moje myślenie o tym wprowadzać w czyn ;-).

A więc taram taram - przedstawiam Wam Rozalkę - sympatyczną króliczkę wymyśloną właściwie przez Ewę, a przeze mnie tylko zrealizowaną.


Strój, materiał, uszka, nosek i oczka a nawet kwiatuszek przy uchu - to wszystko sprawka Ewy ;-)


Buciki są może już nieco bardziej moją zasługą, bo jednak sama jakoś musiałam wymyślić ich fason, aby na te duże stopy pasowały (nota bene - o ja głupia! do dziś nie zrobiłam sobie na te buciki schematu i za każdym razem niemal wymyślam je od nowa).



No i ubranko oczywiście da się zdjąć :-)


A jeszcze przed wysyłką Rozalki dowiedziałam się, że Ewa urodziła córeczkę, więc mnie wzięło i natchnęło na szybki sweterek - ot tak by choć takim drobiazgiem maleńką przywitać i troszkę radości sprawić jej mamie :-)


Ot i taka to właśnie jest ta Rozalka :-) Fajna?

środa, 6 czerwca 2012

Oliwka


Już normalnie padam na pysk, bo się uparłam, że zrobię w końcu porządek  z moją korespondencją i już trzecią godzinę siedzę przy kompie, a dawno takiego maratonu komputerowego nie miałam... Nie zmienia to faktu, że i tak nie uporałam się jeszcze ze wszystkimi mailami, ale już chociaż część przerzuciłam i to mnie cieszy. I mimo starań wciąż nie odnalazłam maila od dziewczyny do której pisałam post-apel, więc jeśli to czytasz, to się odezwij :-).

A tu tak na prawdę wpadłam tylko na chwilkę - bo skoro już i tak jestem przy komputerze, zdjęcia mam gotowe, to mogę i post napisać :-). Ale i tak pisać nie będę, bo i tak już się skoncentrować nie mogę, więc Wam po prostu pokarzę anielicę Oliwkę, która (jak mam nadzieję) stanie się piękną pamiątką Chrztu Świętego :-)





Dla wszystkich cieplutkie pozdrowienia ślę :-)

ps - to się jeszcze pochwalę, bo dziś się zorientowałam, że udało mi się wygrać cukiereczki u Kate, co powoduje, że mam duży uśmiech na buzi, bo to jest szalenie miłe mieć szczęście :D

sobota, 2 czerwca 2012

Troszkę inaczej


W zasadzie, to znów nie mam siły by się specjalnie rozpisywać, ale i tak napiszę :-).

I dziś będzie trochę inaczej niż zazwyczaj, ale to może i dobrze? Na pierwszy ogień idą dziś szarawary - w sumie są to pierwsze spodnie jakie w swym życiu uszyłam... Ale są świetne i tak mi się ich szycie spodobało, że nabrałam ochoty na uszycie takich dla siebie i dla Karolci (choć pewnie i tak nie znajdę na te szycie czasu...). I bardzo dobrze, że mi się je dobrze szyło, bo w sumie będę szyła jeszcze dziesięć par podobnych, to chociaż już wiem, że to będzie całkiem przyjemna robota :-).

A po szarawarach zaczęłyśmy szyć dużą poduchę. Zaczęłyśmy - bo Karolinka nie odstępowała mnie na krok. Tak jak nieraz już ją nudzi to co robię, to przy podusi bawiłyśmy się cały czas wspólnie. Pomagała mi układać elementy, wycinać, mówiła mi co mam robić, a czego nie i ogólnie się nieźle wciągnęła w pracę.


No i wspólnymi siłami dobrnęłyśmy do końca szycia, którego efekt wygląda następująco:

I bardziej szczegółowo:
Itp 

Mi najbardziej podoba się napis - nie tylko jest fajny sam w sobie, ale jeszcze zrobiłam go z polaru, więc jest taki mięciutki i milutki w dotyku :-). Za to Karolka upodobała sobie środkowe okienko statku:

A jako, że już padam z nóg, to kończę szybciuteńko pokazując Wam aniołeczka jakiego uszykowałam dla mojej Jagusi na Dzień Dziecka:

zdjęcie - Łukasz Urbańczyk

 I dla kontrastu jedno moje zdjęcie tegoż samego aniołka:

I już jest jasne dlaczego to właśnie Łukasz jest fotografem a nie ja ;-)

A tak na koniec jeszcze dodam, że niedawno wystartowałam na...


 Facebooku, więc jeśli ktoś chciałby mnie tam odwiedzić, to zapraszam serdecznie!
Oto link:

I ja już spadam do moich najmilejszych, a Was wszystkich gorrąco pozdrawiam!!!