czwartek, 12 lutego 2015

Rozmnażają mi się...

sowy sówki amigurumi

...te sóweczki jak grzyby po deszczu. Lub jak króliki. Albo może raczej jak pączki w tłusty czwartek ;-) Ale co tu się dziwić, skoro są małe i bardzo szybkie (tzn jak na rękodzieło - czyli jakąś godzinę i tak trzeba na jedna poświęcić, a może i więcej - nigdy nie mierzyłam czasu...) i po całym dniu nic nie robienia poprawiają mi nastrój - udowodniają swoim istnieniem, że jednak coś zrobiłam :-).

sowy amigurumi

Swoją drogą uwielbiam te poranki, kiedy Karolę uda się już rozbudzić i z całkiem bezwładnej i na nic siły nie mającej, staje się żywiołem nieokiełznanym będącym nagle wszędzie i muszącym zrobić wszystko (poza ubraniem się do przedszkola rzecz jasna) i kiedy ten żywioł ogłasza ze zdumieniem - o! Zrobiłaś nową sówkę! Nie wiem jak ona to robi, ale zawsze zauważy gdy się coś nowego pojawi :-D
Bardzo fajny z niej zauważacz :-D

I pomagacz również - dziś mi pomagała np w doborze zdjęć. Jej się najbardziej podoba te pierwsze (z samej góry), bo jest piękne serduszko, jak i te poniżej, bo piękny kwiatek wyszedł.

sówki amigurumi owl

 Za to Hanka pomagała przy robieniu zdjęć ;-)

sowy szydełkowe amigurumi owl

 Aż w końcu po prostu zagarnęła sobie sówki i tyle.

sowy szydełkowe amigurumi owl

A poza tym obie dziewczyny dziś mi pięknie pomagały przy robieniu faworków. Nie mogłam się powstrzymać przed ich usmażeniem, bo bardzo dobrze mi się z dzieciństwem kojarzą, więc lubię gdy się w tłusty czwartek w mym domu pojawiają.

Dotąd nigdy nie wklejałam takich okazjonalno-kulinarnych zdjęć, ale tym razem niechaj będzie dowód, żeśmy się trochę nasmażyły:

faworki Krysi - Krysia to zrobiła

Miłego wieczoru i pięknych snów!

 * zdjęcia dziś jakieś takie... sami widzicie jakie... ale w sumie dziś sobie założyłam, że lepsze takie niż żadne, więc niech tam sobie takie będą...

wtorek, 10 lutego 2015

Piłkowy OOAK

puzzle ball piłka niebieska amigurumi

No to piłka o której wspominałam poprzednio doczekała się swoich zdjęć i w końcu mogę ją pokazać, a zależy mi na tym o tyle, że jest ona bez wątpienia piłkowym OOaKiem :-). Dla niewtajemniczonych spieszę wyjaśnić, że OOAK (z ang. One Of a Kind) dosłownie oznacza jedyny w swoim rodzaju, niepowtarzalny i na dobrą sprawę określenie to można spokojnie odnieść do każdego rękodzieła, choć przyjęło się że te najbardziej niepowtarzalne z niepowtarzalnych rzeczy tak się określa. A jako, że ja w życiu się nie spotkałam z taką piłką jaką tu prezentuję, to wydaje mi się ona być zupełnie wyjątkową.

puzzle ball piłka niebieska

Jest bardzo trudna do uchwycenia na zdjęciu, ale chyba i tak widać dość sporo. No - najważniejsze widać na pewno, czyli to że jest całkiem włochata :-)

puzzle ball amigurumi crochet piłka szydełkowa

I jest to kolejna Puzzle Ball, czyli składa się z trzech części i rozkłada też na trzy elementy ;-)

puzzle ball piłka szydełkowa amigurumi crochet

Milutka wyszła :-) I fajniutka :-)

sobota, 7 lutego 2015

Piłki, piłeczki


Dawno, dawno temu uszyłam piłkę z guzikami (tę TU z resztą) dla mojej córci i ona okazała się strzałem w dziesiątkę. Mała chętnie się nią bawiła i bawi w sumie do dzisiaj. I nie tylko ona, bo wszystkie dzieci, które mają okazję poznać się z piłką od razu za nią łapią i tarmoszą. Obecnie piłką najczęściej bawi się Haneczka i to ona teraz szarpie guziczki, które wciąż się pięknie piłki trzymają.

Ale jako, że to strasznie mozolna praca była, to się więcej na coś takiego nie porwałam i więcej ręcznie szytych piłek nie powstało. Za to teraz przyszedł czas na szydełkowe piłeczki :-). I to głównie za sprawą Karoliny, która zamówiła sobie u mnie pomarańczową piłkę z jedenastoma białymi kropkami. Pięknie rozrysowała mi projekt i tylko czekała aż go zrealizuję, więc wzięłam się do roboty, bo jakżebym mogła postąpić inaczej?

Ale zrobienie na szydełku okrągłej piłki okazało się być nie łatwym zadaniem i podejmowane przeze mnie próby kończyły się pruciem robotki, aż w końcu poprosiłam o pomoc doktora googla i znalazłam przepis na bardzo okrągłą kulę (TEN oto) i piłka w końcu powstała :-) 


Realizacja spełniła oczekiwania córki, więc przez chwilę poczułam (lekką) satysfakcję, ale zaraz potem zaczęła mnie zżerać ciekawość jakby to było gdybym zrobiła piłkę dwukolorową? Więc zaczęłam kombinować, zmyślać i wymyślać póki nie udało mi się zrobić okrąglutkiej dwukolorowej piłeczki - i się udało :D.


No a potem trafiłam na przepis na Puzzle Ball (o TĄ właśnie) i nie byłabym sobą gdybym nie spróbowała takiej zrobić!


I zaraz szybciutko zrobiłam kolejną, bo bardzo nam się spodobała - bawimy się nią wszyscy niezależnie od wieku, choć najmocniej chyba się wciągną nasz ośmiolatek, który długo siedział i ją składał i rozkładał by zaraz znów złożyć itd.


A piłka taka składa się z następujących części:


I jeszcze rodzinne foto ;-)


Tak po prawdzie to zdążyłam już zrobić i kolejną piłkę, ale ta ostatnia jeszcze się nie załapała na żadne zdjęcie, więc jeszcze się nikomu nie pokaże, ale spodziewajcie się, ze niebawem wyjdzie z ukrycia ;-)

I na tyle dzisiaj - pozdrawiam wszystkich serdecznie i spokojnej niedzieli życzę!

środa, 4 lutego 2015

Refleksyjnie


Piałam (s mi zjadło i teraz nie wiem czy je uzupełnić, bo może i faktycznie piałam a nie pisałam?) o tym na facebooku, ale z chęcią i tu napiszę bo naszła mnie dzisiaj myśl cudna. A mianowicie taka, że uwielbiam ten mały światek wykreowany w całości przeze mnie! I te momenty gdy spoglądam na stół i może nie ma tam wielkiego porządku, ale oczy i tak się cieszą, bo widzą piękne rzeczy. A zwłaszcza miło się na duszy robi gdy przychodzi olśnienie, że to wszystko jest przecież hand made by myself! I choć z większością rzeczy, które robię przebywam bardzo krótko, to cieszą nawet te drobne chwile z nimi spędzone :-)

Bo widzicie - czasem sens tego co robię gdzieś mi się zatraca, a takie olśnienia dodają skrzydeł i uświadamiają, że to co robię naprawdę MA sens. I to jest piękne :-D

A refleksja mnie naszła dzięki dzisiejszej zawartości mego stołu, który widać na powyższym zdjęciu.

wtorek, 3 lutego 2015

Hu hu hu!


A ja teraz (tak dla odmiany) bawię się już nie tylko szydełkiem i nitkami, ale doszła mi nowa zabawa - zdjęciami :-) Bo tak jakoś wyszło, że mam nowy tablet, a w nim wszystko jakby zrobione pode mnie - kalendarz, notatnik, zadania i wiele innych aplikacji, które pokochałam z miejsca. No i aparat :-). Zdjęć najlepszych może i nie robi, ale za to te filtry! No siedzę i się bawię i za pewne w najbliższym czasie pomęczę Was takimi przefiltrowanymi zdjęciami, póki mi się to nie znudzi ;-)


A poza tym to zrobiłam czapeczkę. Miała być dla mej Hanki na te ciut cieplejsze dni, które mam nadzieję szybko nadejdą, ale wyszła taka na styk, czyli w zasadzie za mała, więc wystawiłam ją w sklepiku - może akurat komuś się spodoba tak jak mi ;-)
(Do kupienia TU )


Przy czapce miałam w planach Was zarzucić całym morzem innych sówek, ale.... nie zrobiłam im jeszcze zdjęć, a więc dziś będzie tylko jedna sówka.
A! Znalazłam ją TU (http://www.repeatcrafterme.com/2012/09/crochet-owl-hat-pattern-in-newborn.html). Ogólnie dla szydełkoholików szczerze polecam ten blog, bo Sarah (tj autorka bloga) ma całe morze pomysłów, którymi się chętnie dzieli! Choć mam wrażenie, że ten blog znają już wszyscy i tylko ja go dopiero teraz odkryłam...


A na koniec jeszcze jedna zabawa filtrami - fragmencik mego świata - ten fajny i bardzo przeze mnie lubiany fragmencik :-)


Miłej nocki!!!

piątek, 30 stycznia 2015

Angry

Angry Birds amigurumi crochet

I wychodzi na to, że strasznie się wciągnęłam w tworzenie na szydełku! Już dawno nie miałam takiej manii szydełkowania, ale jak widać wraca ono do mnie jak bumerang. Tym razem praca na szydełku miała być jednorazową odskocznią od codziennej pracy - takim czasem świątecznym, a wychodzi na to, że się po miesiącu od szydełka oderwać nie mogę. Ba! ten świat fascynuje mnie coraz bardziej!

Andry Bird amigurumi crochet

Wszystko się zaczęło od małpy, którą już poznaliście i która mi się wcina na zdjęcia chyba do każdego postu odkąd powstała. Zaraz po niej powstały Angry Birds'y, a dopiero potem zaczęłam przeszukiwać sieć wypatrując jakiegoś wzoru na misia (bo przecież Karola chciała misia) i trafiając na całe morze cudnych szydełkowych wytworów od których szczęka opada, no i zaczęły powstawać kotki i misie i inne cudeńka, które Wam pewnie jeszcze kiedyś pokarzę (jak się z czasem zaprzyjaźnię i będę go miała więcej).

Angry Birds amigurumi crochet

I mam teraz straszną ochotę wszystkiego wypróbować (no dobra, nie wszystkiego, a tylko rzeczy wybrane, których i tak jest cała moc i pewnie życia nie starczy by wszystko zrobić), bo przecież na razie ledwie liznęłam ten szydełkowy temat.

Angry Birds Red amigurumi girl

A jest to o tyle kuszące, że do robienia na szydełku na prawdę nie trzeba wiele - wystarczy kawałek włóczki i szydełko, więc jest przy tym dużo mniej zamieszania niż przy szyciu. I można pracować w każdych wolnych pięciu minutach, gdy mała ma drzemkę czy jak już wszyscy w domu śpią - bo robotą na szydełku na pewno nikogo nie zbudzę ;-)

Angry Birds Red Girl amigurumi

No więc póki co siedzę sobie i dłubię na szydełku różne różności, a córa zamówień ma coraz więcej ;-)

A tu mała odsłona tego jak faktycznie zdjęcia powstawały - namówienie Hani by pozwoliła mi porobić zdjęcia graniczyło z cudem - bardzo jej zależało na pobyciu z mymi szydełkowymi stworami, które albo przytulała, albo przewracała, albo na nie siadała lub ewentualnie gryzła ;-)

Angry Birds amigurumi crochet

A na koniec muszę jeszcze donieść z ogromną radością o nowym blogu - PANI POCZYTALNIA - który polecam wszystkim spragnionym dobrej literatury serdecznie! Ale niech Was tytuł nie zmyli - nie tylko o książki tu się rozchodzi, o nie! I tu muszę zacytować autorkę (bo mi to słów brakuje...): 
Jest to blog o życiu z rozmysłem, powolnym i uważnym smakowaniu życia, świadomej rezygnacji z tego co mniej istotne. Przeczytacie tu o rodzącej się fascynacji minimalizmem i prostotą. O wychowaniu i rodzicielstwie, nie z pozycji autorytetu, a z pozycji osoby, która codziennie podejmuje trud rozpoznania świata małego dziecka.  O feminizmie stosowanym, bo nawykowa nierówność mi przeszkadza. O podróżach nieoczywistych, głównie palcem na mapie  lub z nosem w książce. I o książkach, a jakże!
No i tak właśnie jest :-). Czyta się go świetnie - połyka wręcz w całości! Więc zaglądajcie i się sami przekonujcie o tym cóż mnie tam tak urzekło :-)

A więc miłej lektury i do przeczytania!

środa, 21 stycznia 2015

Dzień Babci


A jako Dzień Babci, tak przygotowałyśmy (tj ja z córami) dla naszych babć wyjątkową biżuterię :-)


Moda na gumki kolorowe i robione z nich bransoletki dotarła nawet do Kleszczel, a więc i u nas w domu nie mogło zabraknąć całych zestawów gumeczek.
A skoro były, i to w znacznych ilościach, to trzeba było je dobrze wykorzystać.


Więc wzięłyśmy się do roboty i powstały świetne korale :-)


Różne różnorakie, dłuższe i krótsze - zależnie od ilości dostępnych gumeczek.


A małpa w tym poście występująca nie jest żadną aluzją (tak sobie właśnie pomyślałam, że ktoś coś sobie może pomyśleć głupio...), a jedynie jest moją najlepszą modelką - jako jedyna w całym domu nie skacze i się nie wierci gdy chcę zrobić zdjęcie ;-)


I tak sobie myślę, czy któraś z Babć będzie miała taką odwagę by w tych koralach po mieście paradować...


Fajne-śmieszne są, nie?


A więc BABCIE KOCHANE - cudności!!! Oraz spokoju i mądrości! I cierpliwości! I wiele radości!


:-)

poniedziałek, 19 stycznia 2015

Misiaczek


Jako że Karolka nie chciała małpki ani kotka, bo ona kocha misie i chce tylko misia, to co miałam zrobić? Przeszukałam sieć w poszukiwaniu wzorów misiów, znalazłam i zrobiłam :-).


I Karolcia jest w końcu zadowolona :-) Tzn prawie, bo mama zapomniała o ogonku, a miś bez ogonka, to taki niepełny miś, więc muszę mu jeszcze doszyć małe co nieco z tyłu ;-)


Ale najważniejsze, że ja jestem bardzo zadowolona - nie wiedziałam, że takie rzeczy umiem robić, a tu takie miłe zaskoczenie!
W ogóle się na chwilę obecną strasznie w szydełko wkręciłam i siedzę i dzióbię wciąż nowe projekty :-)


A przepis na tego misiaka znalazłam u brOmby na blogu Wyszło szydło z wora i zrobiło stwora a konkretnie w tym oto miejscy -> TU (http://stwory.blogspot.com/2010/08/zrob-sobie-misia.html).


Mój miś został wzbogacony o brzuszek i pępuszek, no i doczeka się też w końcu ogonka, a reszta chyba jest zrobiona wg wzoru brOmby.


A cała rodzinka szydełkowych stworków wygląda następująco:


To ja wracam do dzieci i do szydełka, a wszystkich tu zaglądających pozdrawiam ciepło! I dzięki, że mnie tu odwiedzacie, a czasem nawet jakieś słówko zostawicie :-D
Udanego tygodnia!

czwartek, 15 stycznia 2015

Koteczek


Tym razem dla mej Haneczki wydziergałam koteczka :-)


I wyszedł przeuroczy i przesłodki!


A nauczyłam się go robić dzięki Stokrotce i jej tutorialowi.


Więc super, że są ludzie, którzy się dzielą tym co robią :-)


Bo dzięki temu i ja i Hanka znów mamy szerokie uśmiechy :-)

I tyle! Pozdrowionka!!!

czwartek, 8 stycznia 2015

Małpy skaczą niedościgle


małpy robią małpie figle.
Niech pan spojrzy na pawiana -
co za małpa, proszę pana!


Ten wierszyk ostatnio króluje w naszych czterech ścianach, bo mówimy go na zmianę - to ja, to córa. Czasem tylko jakiś dziki dzik błyśnie ostrym kłem, a potem znów małpy skaczą niedościgle i tak się zamęczamy jedna drugą ;-)


Ale to wszystko przez tę nową małpę która nam tu po pokojach się rozskakała! To ona nas tak prowokuje do recytowania Brzechwy!


A zrobiłam ją w przerwie świąteczno-sylwestrowej w ramach odpoczynku od pracy :-)
Tak z założenia to dla starszej córy, ale jak się okazuje, to jednak dla młodszej, bo starsza, to chce misia, bo kocha misie, no i piłke pomarańczową w kropki, więc małpę oddaje dla młodszej...


A jako że młodsza wypowiedzieć się jeszcze nie umie, to i nie mówi co chce i z małpy się cieszy ;-) A przynajmniej szeroko się do niej uśmiecha i skacze z nią śmiesznie, co ja przyjmuję za dobrą monetę :-D

Pozdrawiam!!!